Pomimo tego że jestem kobietą i powinnam ubierać się w sukienki, obcasy, wstążki podwiązki i inne tego typu atrybuty kobiecości sklep w którym najczęściej robię zakupy to skateshop. Może dlatego koledzy traktują mnie jak ziomka a koleżanki mogłabym zliczyć na palcach jednej ręki. Pewnie skateshop to tylko oznaka pewnego stylu życia czy sposobu myślenia ale nie traktuję tego jak objawu chorobowego. Ja po prostu taka jestem, trochę androgyniczna, a może nawet męska i wcale nie jest mi z tym źle. Czasem nawet czuje się z tym nieźle. Mam nawet chłopaka który zupełnie akceptuje mój sposób noszenia się. Myślę, że potoczyło się tak, ponieważ od wczesnych lat szkolnych zaraziłam się pasją do muzyki hip-hopowej i wtedy, gdy moje rówieśniczki zajmowały się czytaniem Bravo jak pochłaniałam kolejna płytę Ostrego, Tedego, Gurala. Zaczęłam myśleć o sobie i świecie zupełnie inaczej niż one, zauważać pewne procesy, łączyć sytuacje. A one miały w głowie tylko swój wygląd i kolejnych chłopców. Tak już zostało. Dobrze wiem, że gdybym si,ę wystroiła i pomalowała, a przy tym pozostała ze swoim umysłem żaden facet nie zdołał by mi się oprzeć, ale wole pozostać przy swoim chłopięcym stylu. Jest mi z nim dobrze i niech tak zostanie. Tylko babcia nie może się pogodzić z moim stylem. Ciągle mi gada, że mam już tyle lat, powinnam wyglądać jak kobieta i w kółko to samo. A ja mówię jej, babciu.. W tej kwestii pewnie nigdy nie dojdziemy porozumienia.
Skateshop to sklep w którym najczęściej robię zakupy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
